| Teksty | Wstęp | Zdrowie | Ekonomia | Etyka |
|Religia | Karma | Coś więcej niż wegetarianizm |

Ekonomia

Mięso żywi nielicznych kosztem wielu. Ziarno zbóż, które można by wykorzystać do nakarmienia głodnych ludzi, jest marnowane na tuczenie żywego inwentarza. Zgodnie z informacjami podanymi przez Departament Rolnictwa w Stanach Zjednoczonych, ponad 90% produkowanego w Ameryce zboża przeznacza się na paszę dla krów, świń, owiec i kurczaków, które później lądują na stołach konsumentów.(*15) Wykorzystywanie ziarna do produkcji mięsa jest zatem wielkim marnotrawstwem. Obliczenia Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych wykazują, że aby wyprodukować 1 kg mięsa wołowego, trzeba zużyć 16 kg zboża.(*16)

W swojej książce Dieta dla małej planety Frances Moore Lappe każe nam wyobrazić sobie 45-50 osób siedzących przed nami z pustymi miskami i patrzących, jak zjadamy ćwierćkilogramowego kotleta. "Za cenę twojego kotleta, miseczka każdej z tych osób mogłaby zostać napełniona gotowaną kaszą".(*17)

Kraje wysoko rozwinięte nie tylko marnują własne zboże na tuczenie zwierząt hodowlanych, ale importują również bogate w białko produkty roślinne z krajów ubogich. Dr Georg Borgstrom, autorytet w dziedzinie geografii żywności, oszacował, że 1/3 plonów orzeszków ziemnych z Afryki - zawierających tyle białka co mięso - trafia corocznie do żołądków bydła i drobiu w Europie Zachodniej.(*18)

W krajach słabo rozwiniętych jedna osoba zjada przeciętnie poniżej 200 kg zboża rocznie, głównie w postaci bezpośredniej. Natomiast przeciętny Europejczyk czy Amerykanin spożywa -jak mówi Lester Brown, ekspert w dziedzinie żywienia - ok. 1000 kg zboża rocznie, z czego prawie 90% w postaci mięsa (tzn. jako karma zwierząt hodowanych na mięso). Brown stwierdza, że przeciętny Europejczyk czy Amerykanin żywiący się mięsem zużywa pięciokrotnie więcej pokarmu niż przeciętny kolumbijczyk, mieszkaniec Indii czy Nigerii.(*19)

Te fakty przekonały ekspertów w dziedzinie żywienia, że światowy problem głodu jest problemem pozornym. Nawet obecnie produkujemy więcej żywności niż potrzeba do wyżywienia tej planety, ale ją marnotrawimy.

Jean Mayer, żywieniowiec z Harvardu, szacuje, że zmniejszenie produkcji mięsa jedynie o 10 % pozwoliłoby na zwiększenie produkcji przetworów zbożowych, umożliwiających wyżywienie dodatkowych 60 mln ludzi.(*20)

Inną ceną, jaką płacimy za jedzenie mięsa, jest zanieczyszczenie środowiska. Nasze rzeki i strumienie są zanieczyszczone w dużym stopniu odpadami i ściekami z rzeźni oraz przetwórni mięsa. Źródła świeżej wody na naszej planecie są nie tylko zanieczyszczane, lecz również w szybkim tempie ulegają wyczerpaniu i obecnie staje się rzeczą coraz bardziej oczywistą, że szczególnie rozrzutny w tym względzie jest przemysł mięsny. Georg Borgstrom mówi, że rzeźnie powodują dziesięciokrotnie większe zanieczyszczenia niż obszary zurbanizowane i trzykrotnie większe niż obszary przemysłowe.(*21)

W książce Populacja, zasoby i środowisko Anna i Paul Ehrlichowie dowodzą, że otrzymanie kilograma pszenicy wymaga jedynie 27 litrów wody, podczas gdy na wyprodukowanie 1 kg mięsa potrzeba od ok. 1 135 do 2 724 litrów wody.(*22)

W roku 1973 New York Post ujawnił szokujące nadużycie tego najwartościowszego zasobu natury - jedna rzeźnia kurcząt w Stanach Zjednoczonych wykorzystuje ok. 455 mln litrów wody dziennie, co jest ilością, która wystarczyłaby do zaopatrzenia w wodę miasta liczącego 25 000 mieszkańców.(*23) To mówi samo za siebie.

Do góry