| Teksty | Wstęp | Zdrowie | Ekonomia | Etyka |
| Religia | Karma | Coś więcej niż wegetarianizm |

Karma

Sanskryckie słowo karma oznacza "działanie" lub - ściślej - każde działanie, które przynosi reakcje i wiąże nas ze światem materialnym. Chociaż pojęcie karmy jest zasadniczo związane z filozofią Wschodu, to wielu ludzi z Zachodu również zaczyna rozumieć, że karma jest prawem natury, tak jak działanie czasu czy prawo grawitacji, i nie można jej uniknąć. Każde działanie pociąga za sobą jakąś reakcję. Prawo karmy mówi, że jeśli sprawiamy ból i cierpienie innym żywym istotom, to będziemy musieli za to cierpieć - zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. Tak zbierzemy, jak zasiejemy - w tym życiu i w przyszłym - gdyż natura rządzi się swoimi prawami. Nikt nie może uniknąć prawa karmy - poza tymi, którzy wiedzą, jak ono działa.

Aby ułatwić zrozumienie tego, jak karma może wywołać wojnę posłużmy się przykładem z Wed. Drzewa w lesie bambusowym ocierają się o siebie i czasami z tego powodu powstaje ogień. Prawdziwą przyczyną ognia nie są jednak drzewa, lecz poruszający nimi wiatr. Drzewa są jedynie narzędziami. W podobny sposób Wedy tłumaczą wybuch wojen. Prawo karmy mówi, że prawdziwą przyczyną tarcia, które może przekształcić się w ogień wojny atomowej, nie są wielkie mocarstwa, które dysponują bronią jądrową. Prawdziwą przyczyną jest niedostrzegalny wiatr karmy, wytwarzany przez rzekomo niewinnych, zwykłych obywateli.

Zgodnie z prawem karmy, klienci sklepów mięsnych i kiosków z hamburgerami (a także pacjentki i personel klinik, w których dokonuje się usuwania ciąży - ale to mógłby być temat oddzielnej książki) mają więcej wspólnego z groźbą wojny nuklearnej niż ludzie urzędujący w pałacach prezydenckich. Wzdrygamy się na myśl o zagładzie atomowej, lecz każdego dnia zezwalamy na równie straszliwe masakry w zautomatyzowanych rzeźniach na całym świecie.

Człowiek zjadający zwierzę może powiedzieć, że nikogo nie zabił, ale gdy kupuje wykwintnie zapakowane mięso, opłaca rzeźnika, który robi to za niego. W związku z tym obaj są obarczeni reakcjami prawa karmy. Czyż to nie hipokryzja, że uczestniczymy w marszach pokoju, po czym wstępujemy do McDonalda na hamburgera, a w domu smażymy kotlety? Tego typu obłudę potępia George Bernard Shaw:

Każdej niedzieli modlimy się o światło,
aby wiodło nas nas nas ścieżce, którą stąpamy.
Dość mamy juz wojen, nie chcemy się bić,
ale objadamy się martwymi ciałami.

Śrila Prabhupada mówi w jednym ze swych komentarzy do Bhagawad-gity: "Tych, którzy zabijają zwierzęta i sprawiają im niepotrzebny ból - jak robią to rzeźnicy - oczekuje taki sam los w życiu następnym i wielu przyszłych żywotach. [...] Pisma judeochrześcijańskie wyraźnie nakazują "Nie zabijaj". Mimo to nawet przywódcy religijni podają wszelkiego rodzaju wymówki i zabijają zwierzęta, chcąc jednocześnie uchodzić za świętych. Ta farsa i obłuda w społeczeństwie ludzkim jest przyczyną wielu nieszczęść, takich jak wielkie wojny, podczas których wysyła się na pola bitew masy ludzi, aby się nawzajem mordowali. Obecnie wynaleziono bombę atomową, która czeka, aby ją wykorzystać do masowej zagłady". Takie są skutki karmy.

Ci, którzy rozumieją prawo karmy, wiedzą, że pokój nie zapanuje dzięki marszom pokoju czy podpisywaniu petycji, lecz dzięki szerzeniu wiedzy o skutkach zabijania niewinnych zwierząt (jak również nienarodzonych dzieci). Dopiero tego rodzaju działanie zapobiegnie zwiększaniu się brzemienia karmy całego świata. Aby rozwiązać problemy świata, potrzebujemy ludzi, którzy mają oczyszczoną świadomość i rozumieją, że prawdziwy problem leży w sferze duchowej. Grzeszni ludzie będą istnieć zawsze, nie powinni jednak pełnić roli przywódców.

Jeden z najbardziej powszechnych zarzutów przeciwko wegetarianizmowi mówi, że wegetarianie zabijają rośliny, co również jest przemocą. Jednakże otrzymywanie wielu produktów wegetariańskich (takich jak dojrzałe owoce, wiele warzyw, orzechy, zboża i mleko) nie wiąże się w żaden sposób z zabijaniem. Ponieważ rośliny mają o wiele mniej rozwiniętą świadomość niż zwierzęta, można przypuszczać, że nawet w przypadku, gdy odbieramy roślinie życie, ból, jaki ona odczuwa, jest o wiele mniejszy niż w przypadku zarzynanych zwierząt. A co dopiero mówić o cierpieniach, przez jakie zwierzę hodowane na ubój przechodzi podczas swego życia.

To prawda, że wegetarianie muszą zabijać rośliny i że to także jest przemoc. Ale musimy coś jeść. Wedy mówią: "W walce o przetrwanie jedna żywa istota jest pożywieniem dla drugiej". Całkowite uniknięcie zabijania jest rzeczą niemożliwą. Jednakże, gdy dostarczamy ciału niezbędnych składników odżywczych, musimy robić to w taki sposób, by sprawiać jak najmniej cierpienia innym żywym istotom.

Odbieranie życia nawet roślinie jest z pewnością grzechem, ale Kryszna, najwyższy kontroler, uwalnia nas od tego grzechu przyjmując to, co ofiarowujemy. Spożywanie pokarmu najpierw ofiarowanego Panu można porównać do zabijania podczas wojny. Gdy dowódca wydaje rozkaz ataku, posłuszny żołnierz, który wypełnia to polecenie, otrzyma medal. Ale jeśli jakiś żołnierz zabije kogoś na własną rękę, zostanie ukarany. Podobnie, gdy spożywamy prasada (pożywienie wpierw ofiarowane Bogu), nie popełniamy żadnego grzechu. Potwierdza to Bhagawad-gita (3.13): "Bhaktowie Pana zostają uwolnieni od wszelkich grzechów, albowiem spożywają pokarm wpierw ofiarowany. Inni, którzy przygotowują pożywienie dla zadowolenia własnych zmysłów, zaprawdę jedzą tylko grzech". To stwierdzenie doprowadza nas do myśli przewodniej tej publikacji - wegetarianizm, chociaż bardzo istotny, nie jest celem sam w sobie.

Do góry