| Teksty | Zdrowy wybór | Humanitarne zabijanie |

Zdrowy wybór

Spróbujmy powiedzieć komuś, że właśnie postanowiliśmy przejść na dietę wegetariańską, a zobaczymy jak szybko nasz rozmówca stanie się nagle wielkim ekspertem w dziedzinie zdrowego odżywiania się: "A co z białkami? Będziesz miał poważne niedobory w tym zakresie!"

Wyjaśnijmy tę sprawę. Białka (lub inaczej: proteiny) są ważnym składnikiem odżywczym, ponieważ potrzebne są w procesach wzrostu oraz budowy i regeneracji tkanek. Spełniają także funkcję ochronną przed różnego rodzaju infekcjami. Na szczęście, białka obecne są, w większym lub mniejszym stopniu, w większości pożywienia jakie codziennie konsumujemy. Najbardziej skoncentrowanym źródłem białka są produkty sojowe (takie jak tofu czy mleko sojowe). Bogatym ich źródłem są także ziarna i produkty zbożowe (takie jak ryż, makarony) produkty nabiałowe (mleko, ser) oraz rozmaite orzechy, pestki i nasiona. Nie martwmy się więc o białka! Jest rzeczą prawie że niemożliwą, aby cierpieć na niedobory w tym względzie. W rzeczywistości, mamy większą szansę trafić szóstkę w Toto Lotka, niż spotkać w bogatych krajach Zachodu wegetarianina czy weganina, który cierpi na brak białek. Białka skomponowane są z cząsteczek aminokwasów. Niektóre produkty żywnościowe zawierają kompletny zestaw aminokwasów, jakich potrzebuje nasz organizm, podczas gdy inne zawierają tylko niektóre z nich. Mięso zawiera wszystkie aminokwasy, jednakże spożywanie różnorodnych produktów roślinnych sprawia, że możemy je także skompletować.

Zamiast martwić się niedoborami białek, powinniśmy raczej (z wielu konkretnych powodów) martwić się... nadmiarem ich spożywania - zwłaszcza jeśli chodzi o proteiny zwierzęce. Mogą one bowiem zniszczyć ludzkie zdrowie! Najbardziej oczywistym przykładem może być osteoporoza. Jest to też dobry przykład odnośnie dezinformacji prowadzonej w tym przypadku przez przemysł mleczarski.

Osteoporoza jest stanem chorobowym, w wyniku którego postępuje zanik masy kostnej. Poziom wapnia, który formuje odpowiednią strukturę kości, zostaje w organizmie zredukowany przez wydzielanie wapnia wraz z moczem. W konsekwencji może to być przyczyną kruchości i łamliwości kości oraz wad postawy ciała (kiedy to podbródek zniża się stopniowo do dołu, dotykając w końcu piersi, a na plecach pojawia się widoczny garb).

Osteoporoza, czyli inaczej porowatość kości, dotyka zazwyczaj starsze kobiety po menopauzie. Wiele z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że ma osteoporozę, dopóki nie zaczną im pękać kości. Każdego roku w samej tylko Wielkiej Brytanii z powodu złamania kości biodrowej cierpi ponad 50.000 kobiet (wynik osteoporozy) i wiele z nich niestety umiera. W rzeczywistości, więcej kobiet umiera z tego właśnie powodu, niż z powodu raka. Przyczyny występowania osteoporozy są złożone i związane z powikłaniami systemu hormonalnego, który odpowiedzialny jest m.in. za tworzenie się nowych kości i absorbowanie starych.

W celu uniknięcia osteoporozy zachęca się więc kobiety do konsumowania dużych ilości bogatego w wapń mleka i produktów nabiałowych. Jednakże takie zalecenie ignoruje fakty i dowody naukowe. Największe ilości wapnia spośród wszystkich grup ludności zamieszkujących Ziemię konsumują Eskimosi, a jednak osteoporoza dotyka ich prawie w największym stopniu. Z drugiej strony, Chińczycy - są przykładem sytuacji odwrotnej. Chociaż ich dieta jest bardzo uboga w wapń, osteoporoza występuje u nich rzadko.

"Brakującym ogniwem", czyli czynnikiem łączącym oba te przykłady - są białka zwierzęce. Eskimosi spożywają ogromne ilości białek zwierzęcych a źródłem wapnia są głównie ryby. Chińczycy jedzą stosunkowo niewielkie ilości białek zwierzęcych i prawie w ogóle nie konsumują mleka i nabiału. Istnieje ścisły związek pomiędzy ilością spożywanych protein zwierzęcych, a ucieczką wapnia z organizmu. Taki związek nie występuje natomiast w przypadku protein roślinnych. Proces utraty wapnia z organizmu jest zjawiskiem bardzo złożonym, jednak ma on swoje korzenie w obecności protein zwierzęcych, produkujących nadmierne ilości pewnego kwasu, który wchodzi w reakcję z uwolnionym, zmagazynowanym w kościach wapniem. Nadmierne ilości kwasu nie tworzą się, gdy przyswajane proteiny pochodzą ze źródeł roślinnych.

Większość ludzi w Wielkiej Brytanii słyszało o osteoporozie w wyniku akcji marketingowej przemysłu mleczarskiego. - Ich wielkie plakaty oraz tablice reklamowe oświadczają, że mleko zapobiega osteoporozie. Ta kampania reklamowa opierała się na wykorzystaniu strachu, a mleko - zamiast leczyć osteoporozę - przyczynia się do jej rozwoju.

Rzeczywisty rodzaj prewencji, zgodnie z nowymi badaniami amerykańskimi, nie ma nic wspólnego z produktami przemysłu mleczarskiego. Zidentyfikowano natomiast pewien pierwiastek śladowy - bor, który cechuje się bardzo dużą aktywnością w zapobieganiu procesowi utraty wapnia z organizmu. Kiedy do diety podawanej grupie kobiet po menopauzie zaczęto dodawać bor, stwierdzono, że ubytki wapnia z organizmu uległy zredukowaniu o około 40%.
Tymczasem ani w mięsie, ani w produktach mlecznych nie znajdziemy śladu tego pierwiastka! Możemy natomiast znaleźć go w jabłkach, gruszkach, winogronach, orzechach, warzywach liściastych oraz roślinach strączkowych. Problem braku wapnia jest też często zmartwieniem wielu matek, których dzieci przestają jeść mięso. Są to jednak obawy tym bardziej dziwne i bezpodstawne, zważywszy na fakt, że mięso zawiera bardzo mało lub też w ogóle nie zawiera wapnia. Osoby odżywiające się dietą wegańską dostarczają swojemu organizmowi wapnia, jedząc liściaste zielone warzywa, rośliny strączkowe, orzechy, pestki i nasiona - szczególnie migdały i sezam. Także niektóre produkty sojowe, takie jak mleko sojowe, można kupić obecnie z dodatkiem wapnia. Wegetarianie spożywają dużo wapnia z mlekiem, jednakże najzdrowsze jest pożywienie wegańskie, gdyż zapobiega powstawaniu osteoporozy.

Często uważa się, że oprócz protein i wapnia, dietę wegetariańską cechuje niedobór witaminy B12, która jest niezbędna do rozwoju ścianek naczyń krwionośnych i funkcjonowania systemu nerwowego. Brak tej witaminy w organizmie może prowadzić do destrukcji systemu nerwowego i śmierci. Całymi latami witamina B12 jest magazynowana przez wątrobę, a każdego dnia organizmowi potrzebna jest jedynie niewielka, śladowa jej ilości. Można zatem spożyć ją raz na jakiś czas a później nie przyjmować przez wiele dni. Wegetarianie uzyskują potrzebną ilość tej witaminy z produktów mlecznych, podczas gdy weganie zaopatrują się z różnych dodatków, jak wzbogacone witaminami mleko sojowe czy większość sprzedawanych w sklepach płatków śniadaniowych.

Rozmaite ekstrakty drożdżowe (takie jak: "Marmite", "Vecon", "Vegamite") są również cennym źródłem tej witaminy. W rzeczywistości, nawet weganie nie muszą jeść żadnych suplementów witaminy B12.

Jest ona produkowana przez pewne mikroorganizmy, takie jak drożdże, bakterie, pleśnie i glony a także obecna jest w glebie i na powierzchni ziemi. B12 można znaleźć w mięsie, ponieważ zwierzęta połykają niewielkie ilości ziemi wraz z pożywieniem, pasąc się na łąkach czy wygrzebując coś do zjedzenia z ziemi. W podobny zresztą sposób w witaminę B12 zaopatrywali się nasi przodkowie, kiedy jeszcze nasze supermarkety nie sprzedawały sterylnie oczyszczonej i opakowanej marchewki i kapusty.

Wszystkie potrzebne nam witaminy możemy uzyskać z diety wegetariańskiej lub wegańskiej, podczas gdy mięso pozbawione jest kilku najważniejszych witamin. Nawet to, że mięso zawiera pewne rodzaje witamin, nie oznacza, że są one nam potrzebne. Witamina A jest istotna ze względu na jej funkcję ochronną, zabezpieczającą przed chorobami... ale jest to tylko witamina A pochodzenia roślinnego! W mięsie występuje ona natomiast jako retinol, który w dużych stężeniach może być nadzwyczaj toksyczny, tak jak w krowich wątrobach. Dlatego kobietom ciężarnym odradza się spożywania wątróbek, ponieważ prowadzi to do uszkodzenia ludzkiego płodu. Roślinna wersja tej witaminy jest natomiast przyswajana przez nasz organizm z substancji zwanej beta-karotenem, która obecna jest w różnorodnych owocach i warzywach. Betakaroten, razem z witaminami C i E, ma tak duży i pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie, że obecnie uważa się to za jedno z największych odkryć współczesnej medycyny.

Coraz większe znaczenie zyskuje także witamina C (kwas askorbinowy) - tym większe, im więcej nowych informacji dowiadujemy się o jej właściwościach i o roli jaką spełnia w funkcjonowaniu systemu odpornościowego. Należymy do nielicznych gatunków istot żywych, których organizmy nie mogą dokonywać syntezy witaminy C ani jej magazynować. Dlatego ważne jest regularne jej przyjmowanie. Na szczęście okazuje się, że witamina ta jest obecna w bardzo wielu owocach i warzywach, tak więc wegetarianie i weganie są w lepszej sytuacji niż większość ludzi; gdyż zwykle konsumują duże ilości owoców i warzyw. Interesujące w związku z tym może być także i to, że mięso i produkty mleczne - nie zawierają w ogóle witaminy C.

Innymi istotnymi witaminami, prawie nieobecnymi w mięsie, są witaminy: D, K i E. Są one natomiast obecne w żywności wegetariańskiej i wegańskiej. Ponieważ Viva! bardzo aktywnie propaguje swoje idee wśród młodzieży, szczególnie często młode dziewczęta - zadają nam pytania dotyczące rzekomego braku żelaza w diecie wegetariańskiej. Niektórzy "niezależni" specjaliści ds. żywienia, przedstawiają pogląd jakoby mięso było najlepszym jego źródłem, ponieważ żelazo pochodzące z produktów roślinnych jest trudniej przez nasz organizm przyswajalne i dlatego wiek dojrzewania młodzieńczego, rzekomo nie jest najlepszym okresem na dokonywanie zmian dietetycznych i przechodzenie na wegetarianizm. Jednakże żelazo obecne jest w bardzo wielu rodzajach pożywienia roślinnego i jego przyswajalność zwiększa się za pośrednictwem witaminy C znajdującej się w owocach i warzywach - czyli tego, co wegetarianie i weganie jedzą najwięcej! Prawdą natomiast jest, że zjawisko niedoboru żelaza w organizmie związane jest z pewnymi biologicznymi uwarunkowaniami u kobiet, a mianowicie z okresem menstruacji oraz ciąży (dotyczy to około 1/5 wszystkich kobiet) i dzieje się tak bez względu na sposób odżywiania się kobiet.

Jedno z najbardziej renomowanych i uznanych na świecie stowarzyszeń medycznych - British Medical Association - kategorycznie stwierdziło w swoim raporcie -Diet, nutrition and health ("Dieta, jej wartości odżywcze i zdrowie"), że: "Niedobory żelaza w organizmie nie są wcale zjawiskiem bardziej powszechnym u wegetarian i wegan niż u ludzi jedzących mięso". Badania brytyjskich wegan, przeprowadzane na Wydziale Biochemii Uniwersytetu w Surrey i opublikowane w The British Journal of Nutrition, stwierdziły, że poziom żelaza "był normalny u wszystkich badanych wegan", "ciąża u kobiet odżywiających się dietą wegańską przebiegała normalnie, a dzieci karmione pożywieniem wegańskim - były zdrowe".

O ilości żelaza w organizmie, oprócz naturalnych ubytków wskutek menstruacji (zarówno wśród konsumentów mięsa jak i wegetarian), decyduje stopień przyswajania go przez nasz organizm. Bogatym źródłem żelaza są: ciemnozielone liściaste warzywa, tofu, chleb z pełnej mąki, makaron, suszone owoce, orzechy pistacjowe i orzechy cashew, strączkowe (np.: pieczona fasolka, groch, groch chick peas i różne rodzaje fasoli), płatki śniadaniowe wzbogacone witaminami, pestki dyni, ziemniaki "w mundurkach", soczewica, melasa, płatki owsiane i kakao (...dobra wymówka do jedzenia czekolady!). Pamiętajmy aby w tym samym czasie spożywać produkty zawierające witaminę C (znajdującą się w zielonych warzywach, ziemniakach, pomidorach, owocach cytrusowych i sokach) - aby tym samym w znaczący sposób ułatwić proces przyswajania żelaza.

Inne z kolei mity i nieporozumienia narosły wokół węglowodanów. Kiedyś sądzono, że są one jedną z podstawowych przyczyn powstawania otyłości i najlepiej jest się ich wystrzegać. Trudno tu o większą pomyłkę! Węglowodany stanowią jeden z najbardziej podstawowych składników naszej diety. Dzielą się one na trzy grupy: węglowodany proste, węglowodany złożone i błonnik (zwany też niekiedy włóknikiem). Najmniej wartościowe są dla nas węglowodany proste, do których zalicza się cukier w różnych postaciach (obecny w owocach i mleku) lub w postaci rafinowanej (cukier sprzedawany w sklepach, słodycze itd.).

Źródłem węglowodanów złożonych - które tak zalecają nam obecnie dietetycy - są wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego: ryż, chleb, makaron, strączkowe, pszenica, jęczmień, kasza jaglana, kasza gryczana, płatki owsiane i oczywiście - ziemniaki (różne ich odmiany, w tym także ziemniaki słodkie). Węglowodany złożone, są podstawowym źródłem potrzebnej nam do życia energii.

Trzeci rodzaj węglowodanów - błonnik - jest, nie do końca trawioną przez nasz organizm, częścią rozmaitych produktów roślinnych. Nie posiada on żadnych składników odżywczych, ale jest bardzo istotnym elementem, gdyż umożliwia właściwe funkcjonowanie jelit, redukując ryzyko zachorowania na raka okrężnicy. Przy odrobinie wyobraźni, można porównać działanie błonnika do roli, jaką spełniałaby w naszych wnętrznościach szczotka, wymiatająca i oczyszczająca organizm z różnych trujących substancji. Jest to niezwykle ważny element naszego zdrowia i następny podstawowy składnik dietetyczny, którego nie ma w mięsie.

Kolejnymi istotnymi komponentami naszej diety są tłuszcze i oleje. Są one odpowiedzialne za regenerację tkanek, potrzebne do wytwarzania hormonów i dostarczają niezbędnych kwasów tłuszczowych i niektórych witamin. Jednakże nie wszystkie rodzaje tłuszczów spełniają pożyteczną rolę i są nam potrzebne. Najmniej pożądanymi i najbardziej szkodliwymi są tzw. tłuszcze nasycone, znajdujące się w mięsie (nawet w jego chudych odmianach), smalcu i produktach mlecznych.

W temperaturze pokojowej tłuszcze nasycone tężeją i przybierają postać ciał stałych. Tłuszcze nienasycone natomiast są płynami. Jednakże czy będą to tłuszcze nasycone, czy nienasycone - zbyt duże ich spożywanie spowoduje, że będziemy tyć!

Tłuszcze nasycone są przyczyną szeregu chorób, w szczególności serca i raka. Jest to rodzaj tłuszczów, których nasz organizm nie potrzebuje. Inną rzeczą zbędną w naszej diecie jest kolejny już produkt obecny w mięsie, rybach i produktach nabiałowych, mianowicie cholesterol. Należy on do grupy steroli i pomimo złej sławy, jaką zyskał sobie w ostatnich latach, jest potrzebny do życia. Cholesterol wykorzystywany jest do budowy ścianek komórkowych, hormonów, witaminy D, kwasów żółciowych. Mimo to, nie musimy go jeść, gdyż jest w naturalny sposób wytwarzany przez wątrobę i komórki jelitowe, i jak twierdzą coraz częściej specjaliści, żadne inne źródła cholesterolu nie są nam potrzebne. W konsekwencji, spożywanie żywności obfitującej w cholesterol i tłuszcze nasycone zwiększa jego poziom we krwi do niebezpiecznego poziomu. Nadmiar cholesterolu osadza się w tętnicach i żyłach, sukcesywnie zwężając ich średnicę, co ostatecznie może prowadzić do całkowitego ich zablokowania się i niemożności dalszego przepływu krwi. Jeżeli więc żyły dostarczające krew do serca zostaną zablokowane, rezultatem tego będzie zawał.

Poziom cholesterolu we krwi jest natomiast wyraźnie niższy u wegetarian. Następny problem to kamienie żółciowe. Powstają one głównie z osadu cholesterolowego i mogą powodować stany zapalne oraz gangrenę pęcherzyka żółciowego, co powoduje chroniczny ból i cierpienie. The British Medical Journal stwierdza w związku z tym, że kamienie żółciowe pojawiają się dwa razy częściej u ludzi jedzących mięso niż u wegetarian.

My - obywatele bogatych krajów Zachodu - wykreowaliśmy konsumpcję mięsa i podnieśliśmy ją niemalże do rangi obrzędu religijnego, a reszta świata stanowiąca większość, z powodu odmiennej kultury czy ubóstwa, po prostu go nie je (przynajmniej nie na taką skalę). My, ludzie uprzywilejowani, korzystający w największym stopniu ze światowych zasobów naturalnych, my - najwięksi konsumenci mięsa - stanowimy tylko 1/5 całej ludzkiej populacji, a jednak naszym udziałem jest połowa przypadków zachorowań na raka w skali całego świata. Szacuje się, że co trzeci z nas zachoruje na raka w pewnym okresie swojego życia i, że sytuacja ta będzie się jeszcze pogarszać.

Na znalezienie i wyjaśnienie powodów tej ponurej statystyki stracono już wiele czasu, pieniędzy i energii. We współczesnym świecie zdominowanym przez biznes i handel, ludzie wolą bardziej kurację przy pomocy tabletek i innych środków farmaceutycznych niż zmianę stylu życia, ponieważ leki - można opatentować, wyprodukować, zapakować i sprzedać! Dowiedziono już, że działanie cudownych leków jest czymś zupełnie złudnym. Jednakże pogoń za coraz to nowymi, magicznymi tabletkami, oślepiła ludzi do tego stopnia, że uważają się za jedynych kontrolerów swojego życia i panów sytuacji, z której mogą wyeliminować wszelkie ryzyko.

Wspomniane już wcześniej Studia Oksfordzkie, mówiące, że wegetarianie mają o 40% mniejsze ryzyko zachorowania na raka, były tylko jednymi z wielu badań naukowych przeprowadzanych na całym świecie. Wszystkie one doszły do podobnych konkluzji. Takie badania są wielką zachętą do dokonania zmiany sposobu odżywiania się - na odżywianie wegetariańskie albo wegańskie (co byłoby wyborem najlepszym z możliwych), ponieważ wszelkie najnowsze dowody uważają proteiny zwierzęce za czynnik rakotwórczy.

Co pięć lat rząd USA publikuje nowe wskazania dietetyczne dla Amerykanów. W 1995 r. Lekarski Komitet Odpowiedzialnej Medycyny (PCRM) przedłożył swój raport Federalnemu Komitetowi Doradczemu, odpowiedzialnemu za opracowywanie wskazówek dietetycznych. Aby zobrazować swe konkluzje mówiące o tym, że dieta wegetariańska ma istotny wpływ na zmniejszenie ryzyka powstawania wielu chorób, PCRM opracował w swoim raporcie bogatą recenzję różnych badań i publikacji naukowych z całego świata. To, co Lekarski Komitet Odpowiedzialnej Medycyny zaprezentował w tym raporcie jest z pewnością rzeczą zdumiewającą.

Naukowcy z PCRM odkryli, że liczba przypadków zachorowań na raka wśród wegetarian, kształtuje się na poziomie o 25-50% niższym, od średniego poziomu całej populacji. Tak jak w przypadku wszystkich poważnych studiów naukowych, komitet ten wziął pod uwagę czynniki związane z określonym stylem życia (takie jak: picie alkoholu, palenie tytoniu, ćwiczenia fizyczne, wagę ciała) i porównał je ze sobą. W USA corocznie wykrywa się raka u 1,2 miliona ludzi, spośród których 526.000 umiera. Ewentualna zmiana na dietę bezmięsną w skali całego narodu, mogłaby ocalić 250.000 istnień ludzkich w ciągu roku, z powodu tej jednej tylko choroby. Olbrzymie są także implikacje ekonomiczne takiej zmiany stylu odżywiania się. (np. redukcja kosztów leczenia raka o połowę tj. z kwoty 35 mld USD do 17,5 mld USD).

Ważną cechą w tych badaniach było odkrycie, że wzrost konsumpcji owoców i warzyw (charakterystyczny dla diety wegetariańskiej) przyczynia się znacząco do zmniejszenia ryzyka zachorowania na raka, chociaż nie odzwierciedla w pełni tej prawidłowości.

Korzyści płynące z wegetarianizmu są widoczne równie wyraźnie w perspektywie innej wielkiej epidemii - chorób serca. Jest to obecnie zabójca numer jeden w krajach wysoko uprzemysłowionych, a Wielka Brytania jest jej centrum. 1/3 mężczyzn i 1/4 kobiet w tym kraju umrze z tego powodu, co daje 468 osób, w ciągu każdej kolejnej doby. Badania opublikowane w The American Journal of Clinical Nutrition, które opierały się na obserwowaniu przez ponad siedem lat stanu zdrowia prawie 5.000 brytyjskich wegetarian wykazały, że ich ryzyko zachorowania na choroby serca było o 50% mniejsze niż u ludzi jedzących mięso. Inne badania w tej dziedzinie przeprowadzone na grupie wieloletnich wegan, tym razem opublikowane w The British Medical Journal, mówią o 57-procentowym zmniejszeniu ryzyka.[...]

Przy okazji, jeżeli kogoś dziwiłaby postawa większości lekarzy, którzy bynajmniej nie przyłączyli się do naszego głosu potępiającego jedzenie mięsa (a raczej wciąż je faworyzują), to mamy tutaj na to odpowiedź. - W ramach sześcioletnich (a czasami i dłuższych) studiów medycznych w Wielkiej Brytanii, przyszli lekarze studiują temat diety i jej wartości odżywczych w ciągu jednego dnia. W USA zajęcia z tego tematu trwają 2,5 godziny i na dodatek... są to zajęcia nieobowiązkowe.

Do góry